WKRACZANIE W NOWY ZWIĄZEK ZE SWOIMI DZIEĆMI

W rodzinach, w których jest przybrany rodzic, jest dużo więcej problemow niż te, na których się skoncentrowałem. W niektórych przypadkach zarówno mąż, jak i żona wkraczają w nowy związek ze swoimi dziećmi. Dwie grupy malców muszą się nauczyć współżyć ze sobą, a także ojczymem i macochą. Czasami eks-współmałżonkowie nie przestają mieć pretensji na temat odwiedzin u dzieci lub spraw majątkowych. Książką, która może pomóc w radzeniu sobie z tymi problemami, jest dzieło Emily i Johna Visherów pod tytułem „Jak odnieść sukces jako przybrani rodzice” . W moim własnym przypadku czas był najważniejszym czynnikiem uzdrawia­jącym. Trzy czy cztery lata trwała moja mordęga z Ginger. Przez następne cztery lub pięć lat nasze stosunki się stopniowo poprawiały. Dorastanie Ginger także ułatwiło sprawę. Wyrastała z fazy prawie całkowitej zależności od matki starała się usamodzielniać. Im była starsza, tym mniejszym byłem zagrożeniem.

ZRANIENIE DRUGIEJ STRONY

Nieszczęśliwy ojciec czy matka czują się rozdarci. Zrobienie kroku w którąkolwiek stronę nieuchronnie oznacza zranienie drugiej strony. Opisałem typową sytuację; w takiej sytuacji znalazłem się i ja. Ginger — moja pasierbica — miała matkę prawie wyłącznie dla siebie w takim sensie, że nie miała żadnego poważnego konkurenta od 7. roku życia, kiedy rodzice się rozwiedli, aż do chwili mojego pojawienia się 4 lata później. Zakochałem się w Mary od pierwszego wejrzenia podczas konferencji w Ka­lifornii. Staliśmy się częściowo parą zanim Ginger miała okazję mnie poznać. Od początku była pozbawiona możliwości udziału w wyborze partnera matki. Mary i ja, zajęci sobą, zbyt mało uwagi przywiązywaliśmy do uczuć Ginger.

NEGATYWNE STRONY

Skupię się oczywiście na negatywnych stronach. Dzieci czasami bywają cał­kiem serdeczne dla swych przybranych rodziców. Tuż pod powierzchnią za­zwyczaj czai się gotowość do przejścia w niechęć, która może przybrać postać nieposłuszeństwa lub złości. Wcześniej czy później dziecko zalezie przybranemu rodzicowi za skórę. Przybrany rodzic zacznie się w końcu denerwować, a nawet otwarcie złościć i zachowywać tak, że będzie to sprawiało wrażenie, iż me aprobuje dzieci, które odbierając to jako wyraźną wrogość, zaczną się za­chowywać jeszcze gorzej. Przybrany rodzic zaczyna mieć wtedy pretensję do współmałżonka za wy­chowanie tak niegrzecznych dzieci i żąda ich ukarania. Dzieci biorą to za nastawianie biologicznego rodzica przeciwko sobie. 

BYĆ OJCZYMEM

Nie przypadkiem w tylu bajkach okrutnicy są złośliwymi macochami lub okrutnymi ojczymami. Dla dzieci, które są w takiej sytuacji, przybrane rodzicielstwo wydaje się złem. W końcu to nie dzieci zakochały się w obcej osobie i ochoczo dały jej prawo do po­zbawienia się połowy zainteresowania rzeczywistego rodzica. Obcy natomiast wdziera się w środek rodziny wtedy, gdy dzieci i rodzic stali się sobie nad­zwyczajnie bliscy z powodu rozwodu lub śmierci jednego z rodziców. Tak więc przybrany rodzic budzi silną zazdrość i niechęć. Aby usprawiedliwić te uczucia, dziecko wyolbrzymia wady przybranego rodzica, a ignoruje jego zalety.

WŁAŚCIWY WZORZEC MĘŻCZYZNY

Jeśli ojciec jawi się tylko jako dobroduszne, wyrośnięte dziecko, pozbawia dziecko mocnego wzorca do naśladowania. Pozbawia także córkę właściwego wzoru mężczyzny, na którym będzie budowała wszystkie przyszłe związki z mężczyznami, a zwłaszcza przyszłym mężem. Ojca udział w wychowaniu dziecka nie może czekać, aż jego synowie czy córki osiągną pewien wiek. Ojciec nie może nagle pojawiać się, gdy sytuacja tego wymaga i znikać, gdy problem przestaje istnieć. Dyscyplina jest bowiem tylko jedną nicią w całej tkaninie, jaką jest związek ojca z dzieckiem, którą tka się tak długo, jak długo dziecko pozostaje w domu rodzinnym. Czasem na nawiązanie silnej więzi ojca z dzieckiem jest chwila jego urodzenia.

ZALETA POSIADANIA OJCA- PRZYJACIELA

Wszystkie te uwagi nie mają na celu przekonywania, że ojciec ma być surowy i nie może być „kumplem” dla dzieci. Wielką zaletą jest posiadanie ojca-przyjaciela. Jeśli jednak ma on mieć wpływ na dzieci, a jednocześnie pozostawać w dobrych stosunkach z żoną, to przede wszystkim ma być ojcem, co oznacza kierownika i wzorzec do naśladowania. Chłopiec czerpie inspirację dojrzewania i stawania się mężczyzną od ojca. Uważnie obserwuje jego stosu­nek do dzieci — kiedy nimi kieruje, szanuje, wymaga od nich szacunku, powierza im zadania do wykonania, mówi „nie” i jasno wyraża dezaprobatę; chłopiec widzi, jak ojciec traktuje żonę i inne kobiety, jak postępuje z innymi mężczyznami, jak przyjmuje niepowodzenia i zaszczyty oraz jak daje sobie radę z drobnymi kryzysami codziennego życia.

PRZEJĘCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA WYCHOWANE DZIECI

Jeśli taki niezdecydowany ojciec ma się zmienić w stopniu wystarczającym do przyjęcia odpowiedzialności za wychowanie dzieci, to musi być na tyle dojrzały, aby zdawać sobie sprawę z tego, co robił lub czego nie robił. Jego żona zaś musi mu umożliwić podjęcie jego funkcji, stwarzając mu do tego okazje. Znałem matkę, która uskarżała się, że jej mąż nie bierze udziału w wychowywaniu dzieci, a kiedy próbował podejmować jakieś decyzje w ich sprawach i karcić je, miała zwyczaj postępować odwrotnie lub zmieniać jego wskazówki. Osobiście uważam, że ojciec po powrocie z pracy powinien — bez przypomi­nania przez żonę — przejąć na siebie większą część opieki nad dziećmi, a prze­de wszystkim to trudne zadanie, jakim jest położenie ich spać.